wtorek, 1 lipca 2014

Szukanie wojny zamiast pokoju.

Dziś chciałbym wnieść parę uwag „na poważnie”. Zacząć jednak pragnąłbym od odrobiny niepowagi.
EUFOR, 2009-02-08, desant pod Am Nabak. Fot. MON
Kilkadziesiąt lat temu polski zespół „No to co” wylansował przebój: „Gdy byłem chłopcem chciałem być żołnierzem”. Skądinąd sympatyczna piosenka o antywojennej wymowie.
Faktem jest, że wielu chłopców w dzieciństwie lubi bawić się w wojnę i chciałoby być żołnierzami. Większości ta „dziecięca przypadłość” przechodziła, gdy zbliżał się obowiązkowy pobór do wojska. Co inteligentniejsi, oraz ci z „kontaktami” jakoś tego poboru unikali. Podejrzewam, że duży odłam naszej tzw. „klasy politycznej” należy do tej części społeczeństwa, która z wojskiem nie miała nic wspólnego.
I być może w tym jest szkopuł. Oni też „chcieli być żołnierzami” i to im zostało. Z tym, że teraz używając sformułowania Gogola każdy z nich „lubił, do pioruna, być Generałem”.

sobota, 28 czerwca 2014

Sienkiewicz do pióra!!!

    W tak pięknych okolicznościach przyrody, kiedy wszyscy chcą nas
Podobizna Jamesa Bonda autorstwa Iana Fleminga.
pouczać, a nikt nie chce słuchać (słucha się tylko podsłuchów), kiedy polski Episkopat woła na pomoc w obronie wiary i dobrych obyczajów siły zbrojne kiboli, przypomniały mi się czasy niemal już zamierzchłe, kiedy to polskie władze (ale wtedy to nie była jeszcze Konferencja Episkopatu) też dyktowały nam co mamy robić.
Rok 1968. Hasła władzy: „studenci do nauki!”, „literaci do pióra!”, „syjoniści do Syjamu!” (ciekawe kto to wymyślił?) towarzyszyły zdjęciu z afisza Teatru Narodowego antyradzieckiej sztuki niejakiego Mickiewicza Adama, syna Mikołaja.

wtorek, 24 czerwca 2014

Sikorski na Prezydenta.


Na początek trochę historii.
Był sobie pewien kraj. Raz silny, raz słaby. Zawsze jednak skłonny do walki o swoje ideały, oraz o wolność „Naszą i Waszą”. Ale w pewnym momencie zdradzili go wszyscy. I oddali „pod opiekę” wielkiemu mocarstwu. Na długie 45 lat. Wszyscy już wiedzą, że rozmawiamy o Polsce.
Władysław Gomułka (z prawej) wita Nikitę Chruszczowa. (Fot. KAROL SZCZECIŃSKI/EAST NEWS)
Nasz kraj starał się jak mógł, aby polubić swego „Wielkiego Brata”. Jego przywódcy pokazywali swą miłość do przywódców Wielkiego Brata w formach czasami żenujących. Spotykając się ze swymi protektorami całowali ich namiętnie w usta – co możemy zobaczyć w starych kronikach filmowych. Czy to był Bolesław Bierut, czy Władysław Gomułka, czy Edward Gierek, czy Stanisław Kania, czy Wojciech Jaruzelski – wszyscy oni z jednakową rewerencją traktowali Józefa Stalina, Nikitę Chruszczowa, Leonida Breżniewa, Jurija Andropowa, czy Konstantina Czernienkę.
Wielki Brat zapewniał nam opiekę. Byliśmy w roli zajączka-doktoranta, ze znanego dowcipu. Naszym promotorem był silny niedźwiedź. Ale na skutek własnych błędów i działania konkurenta zza oceanu, niedźwiedź padł.

niedziela, 22 czerwca 2014

Zlekceważony bohater

    Po długiej przerwie spowodowanej „zwiedzaniem” warszawskich szpitali (5 placówek w 5 miesięcy i jakoś zdołałem to przeżyć) zaczynam wreszcie blogowanie.
Wychodząc z założenia wyłożonego w moim słowie wstępnym (dzielimy się na tych co piszą i tych co nie czytają), będę, mimo wszystko, zachęcał do lektur, które, moim zdaniem, korespondują z aktualnymi zdarzeniami w różnych sferach naszego życia: polityce, kulturze, obyczajach itp.
23 sierpnia 1944 r., Witold Kieżun niesie zdobyty po udanej akcji CKM.
W ostatnim czasie wiele szumu wywołała premiera filmu o powstaniu warszawskim. Filmu powstałego z autentycznych zdjęć wykonanych przez różnych operatorów. Zdjęciom dodano kolor, oraz dźwięk i tak powstał jedyny w swoim rodzaju dokument będący jednocześnie fabularną opowieścią o tym wspaniałym, ale i tragicznym zrywie polskiego ruch oporu przeciw wrogom z obu stron.
Dziennikarze starali się odnaleźć żywych jeszcze bohaterów tamtych dni. Kilku znaleziono w Polsce, trochę więcej za granicą.

sobota, 23 listopada 2013

Po co jedliśmy tę żabę?

„Wojna w Iraku jest historią nieposkromionej pychy i heroizmu, magicznych sztuczek z najnowocześniejszą technologią i kulturowej ignorancji. Zaciekłe powstanie, z jakim Amerykanie i Brytyjczycy mają dzisiaj do czynienia, nie było z góry przesądzone. Po drodze zmarnowano militarne i polityczne okazje. Dowódcy i żołnierze, którzy walczyli w tej wojnie, wyjaśnili je nam. Podróż przez ukrytą historię konfliktu pokazuje, dlaczego amerykańskie i sojusznicze siły wciąż są zagrożone w wojnie, którą prezydent 1 maja 2003 r. uznał za niemal wygraną”.
To stwierdzenie zamieszczają autorzy książki o drugiej wojnie w Iraku na koniec krótkiej przedmowy. Ci autorzy to Michael R. Gordon, główny korespondent wojskowy „The New York Timesa”, oraz Bernard E. Trainor, emerytowany generał marynarki wojennej USA, obecnie analityk wojskowy telewizji NBC. Ta książka to wydana w USA w 2006 r. „Cobra II. Tajna historia inwazji i okupacji Iraku” (PIW, Warszawa 2010).

Powiedzmy od razu: jest to publikacja imponująca. 576 stron, 35 ilustracji, 17 map, 31 stron przypisów petitem, kilkaset nazwisk w indeksie osobowym oraz indeks nazw geograficznych i etnicznych.
Podejrzewam, że dla wojskowych różnych szczebli dowódczych, różnych wojsk, różnych krajów jest to pozycja obowiązkowa. Wiedza o najnowszych tendencjach w prowadzeniu wojen przez supermocarstwo, jakim są USA, zawarta jest raczej w dokumentach tajnych niż jawnych, a obaj autorzy dotarli zarówno do materiałów jawnych, jak i do tajnych właśnie (o czym świadczą podziękowania dla informatorów wymienionych z nazwiska oraz utajnionych).